Najważniejsze informacje w jednym miejscu
- Zbigniew Kurtycz to najpewniej właściwy punkt odniesienia dla tej listy.
- W jego repertuarze są zarówno nagrania solowe, jak i duety z Barbarą Dunin.
- Najmocniejsze utwory startowe to Cicha woda, Jadę do ciebie tramwajem i Żeby się ludzie kochali.
- W katalogach i serwisach muzycznych pojawiają się różne zapisy tych samych tytułów, więc warto patrzeć także na warianty pisowni.
- Lista poniżej jest ułożona alfabetycznie i oparta na tytułach, które najczęściej przewijają się w wydaniach płytowych oraz w obiegu streamingowym.
Jak rozumiem repertuar Kurtycza
Kiedy mówimy o piosenkach Kurtycza, zwykle chodzi o Zbigniewa Kurtycza, piosenkarza, gitarzystę i kompozytora, który łączył melodyjność starej estrady, przedwojenną elegancję i lekko bigbitowy puls. W praktyce to oznacza, że obok nagrań solowych pojawiają się też duety z Barbarą Dunin, a część tytułów wraca w kompilacjach pod nieco inną pisownią. Ja traktuję ten katalog jako jedną całość, bo właśnie tak najczęściej podchodzi do niego słuchacz szukający konkretnej piosenki. To ważne, bo za chwilę przechodzę od ogólnego obrazu do listy ułożonej alfabetycznie.

Piosenki Kurtycza w kolejności alfabetu
Żeby ta lista była naprawdę użyteczna, zebrałem tytuły, które najczęściej pojawiają się w katalogach płytowych, kompilacjach i serwisach muzycznych. Przy kilku pozycjach dodaję krótką uwagę, bo sama nazwa nie zawsze pokazuje, jak ważny jest dany utwór dla całego repertuaru.
A–c
- Andriusza
- Balbina
- Bardzo proszę, nie odmawiaj - jeden z pierwszych szerzej rozpoznawalnych przebojów duetu.
- Bocian to mądry ptak
- Całuję twoją dłoń, madame - tytuł znany też z innych wykonań, dlatego często przyciąga uwagę od razu.
- Cicha woda - najważniejsza wizytówka Kurtycza i jego najbardziej znany przebój.
- Człowiek przystaje i mówi: o ho!
- Cztery kółka i ja
D–j
- Daleko gdzieś pojechałabym
- Dwoje takich jak my
- Dzień jak co dzień
- Gdzie odeszła dziś twoja miłość
- Gdy się kogoś ma
- Gdybym ja był jasnowidzem
- Jadę do ciebie tramwajem - jeden z najbardziej charakterystycznych tytułów w całym katalogu.
- Jest mi potrzebna twoja miłość
- Jedyne słowo - Amore
- Jedyne wyjście - zakochaj się
- Johnny gitarzysta - w części zapisów pojawia się wariant „Johny gitarzysta”.
- Joj, proszę pani
K–o
- Kiedy spóźnisz się z miłością
- Kocham śpiew, kocham śmiech
- Krakowianka jedna
- Mademoiselle
- Mała piosenka
- Mało kobitko
- Maruśka, moja Maruśka
- Martwe liście
- Miasteczko gitarowo
- Moja gitara
- Nasza miłość nie jest snem
- Nie zamknę drzwi
- Niewypowiedziane słowa
- Odkąd cię znam
- Oj ra świat się śmieje
- Ostatni papieros
Przeczytaj również: Polskie piosenki o miłości i tęsknocie - Stwórz idealną playlistę
P–ż
- Paducah
- Pamiętasz Kasiu
- Pędzi wiatr
- Pieśń o Lwowie
- Piosenka Stacha Matysiaka
- Piosenka z dziwnym refrenem
- Pod namiotem
- Pomarzyć dobra rzecz
- Recepta na życie
- Serenada dzwonów
- Szczęśliwy los
- Szukamy się wzajemnie
- Śmiech i dziewczyna
- Światło księżyca
- Ta co pan buja
- Tak czy nie
- Ten drugi Lwów
- To, co przed nami
- Traf
- Tylko we Lwowie
- Tyle jest gwiazd, tyle jest miast
- Umówiłem się z nią na dziewiątą
- W Arizonie
- Wiązanka
- Wio koniku
- Wołam cię
- Żeby się ludzie kochali
- Złote lata
Które piosenki najbardziej pokazują styl Kurtycza
Jeśli mam wskazać utwory, od których warto zacząć, wybieram te, które najlepiej pokazują szerokość jego repertuaru. Nie chodzi tylko o popularność, ale o to, czy dany numer dobrze oddaje styl wykonawcy, jego lekkość i sposób prowadzenia melodii.
- Cicha woda - najczytelniejszy znak rozpoznawczy, piosenka, z którą Kurtycz jest najczęściej kojarzony.
- Jadę do ciebie tramwajem - świetny przykład piosenki melodyjnej, chwytliwej i bardzo „scenicznej”.
- Żeby się ludzie kochali - ważny duetowy przebój, który pokazuje bardziej ciepłą, wspólnotową stronę tego repertuaru.
- Ostatni papieros i Mademoiselle - dwa tytuły, które dobrze pokazują sentymentalny, lekko elegancki ton niektórych nagrań.
- Kocham śpiew, kocham śmiech oraz Pomarzyć dobra rzecz - piosenki lżejsze, bardziej swobodne, z wyraźnym estradowym nerwem.
Po takim skrócie łatwiej zrozumieć, dlaczego niektóre utwory wracają częściej niż inne. To prowadzi prosto do kolejnej sprawy: zapisu tytułów, który potrafi zamieszać bardziej, niż się wydaje.
Jak czytam różne zapisy tych samych tytułów
W katalogach muzycznych nie wszystko jest zapisane idealnie równo. Jedna wersja pojawia się z polskimi znakami, druga bez nich, a trzecia ma lekką różnicę w wielkości liter albo w pisowni imienia. Dla słuchacza to drobiazg, ale dla osoby układającej playlistę albo porządkującej dyskografię to już konkretna różnica.
Najpraktyczniejsza zasada jest prosta: nie zakładaj od razu, że każda odmienna pisownia oznacza inny utwór. W przypadku Kurtycza szczególnie często chodzi o zapis techniczny, a nie o osobną piosenkę. Warto zwrócić uwagę na trzy rzeczy:
- czy tytuł ma ten sam rdzeń znaczeniowy,
- czy różni się tylko kapitalizacją albo polskimi znakami,
- czy w tle nie stoi wersja duetowa, która w jednym wydaniu ma minimalnie inny zapis niż w drugim.
Dobrym przykładem jest Johnny gitarzysta, który w części materiałów występuje jako „Johny gitarzysta”. Podobnie bywa z zapisami typu „Jadę do ciebie tramwajem” i „Jadę do Ciebie Tramwajem” - sens pozostaje ten sam, różni się tylko forma metadanych. Dzięki temu lista jest czytelna nie tylko dziś, ale i wtedy, gdy chcesz ją wykorzystać w playlistach, opisach lub prywatnym archiwum.
Od czego zacząć, żeby szybko złapać ten repertuar
Jeżeli chcesz wejść w ten katalog bez przeklikiwania całej dyskografii, zacząłbym od trzech punktów: Cicha woda, Jadę do ciebie tramwajem i Żeby się ludzie kochali. To daje od razu trzy różne odcienie Kurtycza: przebój rozpoznawalny niemal natychmiast, numer bardziej sceniczny i duet, który dobrze pokazuje jego estradową stronę.
Potem dorzuciłbym Ostatni papieros, Mademoiselle, Gdy się kogoś ma oraz Receptę na życie, bo właśnie te utwory budują pełniejszy obraz jego stylu. Na końcu zostawiłbym piosenki lwowskie i bardziej nostalgiczne, takie jak Pieśń o Lwowie, Tylko we Lwowie czy Joj, proszę pani, bo one najlepiej pokazują emocjonalne zaplecze tego repertuaru. Właśnie dlatego alfabet jest tu najpraktyczniejszy: porządkuje katalog, ale nie gubi tego, co w tych piosenkach najważniejsze - melodyjności, charakteru i bardzo wyraźnej scenicznej osobowości.