Michał Giercuszkiewicz – tratwa, blues i Bieszczady

Michał Giercuszkiewicz był jednym z najzdolniejszych perkusistów bluesowo-rockowych. Znany przede wszystkim z grania w zespole Dżem, ale i nie tylko. Zaliczył chyba wszystkie najmocniejsze bluesowe składy w Polsce – SBB, Krzak czy Bezdomne Psy. Ma na koncie również występ z B.B. Kingiem. Muzyk to również jedna z legend Bieszczad, jeden z tak zwanych zakapiorów, który porzucił wielki świat i zamieszkał na tratwie na Jeziorze Solińskim.

Michał Giercuszkiewicz – muzyk

Pierwszy raz o Michale „Gier” Giercuszkiewiczu usłyszałem w dokumencie o Ryśku Riedlu „Się macie Ludzie!”. Znałem oczywiście Dżem, wokalistę, ale nigdy nie byłem na tyle dużym fanem, żeby znać wszystkie składy. Zainteresował mnie sposób wypowiedzi Giercuszkiewicza, jego wrażliwość i to, że żył w Bieszczadach na zrobionej przez siebie tratwie.

michał giercuszkiewicz tratwa blues bieszczady werlas solina

Do zespołu Dżem ściągnął go Riedel. Szybko zostali przyjaciółmi. Łączyła ich pasja do muzyki, ale niestety również do narkotyków. W wielu wywiadach podkreślał jednak, że to nie on wciągnął Ryśka w narkotyki. Zostali przyjaciółmi, na trasie spali zawsze w jednym pokoju. Wracając do grania, to z Dżemem nagrał największe hity – Paw, Whisky, Czerwony jak cegła czy Mała Aleja Róż. Potem, gdy obaj zaczęli zawalać koncerty, postanowiono usunąć go z zespołu. Nie pomogły prośby Riedla. Napisałbym, że błąkał się po scenie, ale takie zespoły jak SBB, Bezdomne Psy, Cree, Śląska Grupa Bluesowa sugerują, że był bardzo wziętym muzykiem.

michał giercuszkiewisz werlas tratwa bieszczady werlas

Dzięki partnerce Ewie, która pracowała w jednym z hoteli w Katowicach, gdzie najczęściej spały gwiazdy występujące w Spodku, miał okazję poznać Roberta Planta (Led Zeppelin) czy Ozzy’ego Osbourna (Black Sabbath). Podczas jednego z koncertów udało mu się zagrać nawet jam session z legendarnym B.B. Kingiem. W jednym z wywiadów wspominał, że przez chwilę grał z popularnym kiedyś zespołem Wawele (załatwił mu to podobno Irek Dudek, Gier bronił się, ale miał okazję nieźle zarobić)

Giercuszkiewicz – tratwa blues

Pamiętam, że to był jeden z głównych powodów mojego pierwszego wyjazdu w Bieszczady. Nie miałem żadnego planu. Ot, może trochę zerknąć z daleka na tratwę, może o coś zagadać przy okazji. To jednak był czyjś dom, więc nie chciałem być nachalny – ciągle to układałem w głowie. Choroba jednak pokonała muzyka i jak to często bywa, plany odkładane na później rozmyły się.

michał giercuszkiewicz tratwa blues werlas bieszady solina

Były dwie tratwy, na których mieszkał Gier. Pierwsza znajdowała się w Zatoce Teleśnickiej (wydaję mi się, że można ją zobaczyć i Giera w teledysku KSU – Chodnikowy Latawiec, poprawcie mnie jeśli się mylę), a druga blisko wsi Werlas. I do tej udało mi się dotrzeć.

Skąd w ogóle tratwa? Po śmierci Ryśka Riedla, a później matki, chciał uciec od narkotyków. Wyjechał w Bieszczady, żeby uciąć kontakty i zacząć na nowo. Na początku mieszkał na Wyspie Skalistej, a później wpadł na pomysł zabudowania podestu na wodzie. Chciał ściągnąć tutaj wokalistę Dżemu, pomóc mu wyjść z nałogu, a potem założyć nowy zespół. Niestety, w 1994 roku Riedel zmarł. A niemal równe 16 lat później odszedł z tego świata Michał. Przyczyną śmierci Giercuszkiewicza był rak wątroby.

michał giercuszkiewicz tratwa blues bieszczady werlas

Pamiętam, jak po odnalezieniu tratwy uderzył mnie spokój. Woda była spokojna, tratwa dryfowała, a kilka osób w ciszy siedziało na brzegu. Ktoś zostawił kwiaty i znicze. Przez okna tratwy z daleka można było dostrzec talerze, szklanki i sztućce na stole. Jakby właściciel wyszedł na chwilę i zaraz miał wrócić. Ciszę przerwał jeden z wędkarzy, który mnie zagadnął. Wspominał, że muzyk był radosnym, otwartym człowiekiem, lubił porozmawiać przy piwie, a od czasu do czasu zapraszał wędkarzy na tratwę „bo stamtąd lepiej biorą”.

Film „30 lat wymówek” i płyta „Wolność”

Michał Giercuszkiewicz jest bohaterem nadchodzącego filmu „30 lat wymówek”, którego zwiastun jest bardzo klimatyczny i opowiada o muzyku… oraz o tym jak zabierał się za nagranie solowego materiału. Płyta „Wolność” ukazała się tuż przed śmiercią perkusisty.

Mam nadzieję, że już wkrótce cały film będzie można obejrzeć nie tylko na festiwalach. Po głowie chodzi mi również piosenka „Tratwa Blues”, która niesamowicie oddaje klimat tego miejsca, a teraz wzrusza. I tym bardziej żałuję, że nie zdążyłem poznać Michała i przybić choćby piątki.

Nie zapomnij podać dalej!

6 komentarzy

  1. Lubię tę Twoją muzyczną serię. O ile RR wszyscy fani i niefani Dżemu znają , tak o innych członkach zespołu pewnie jednak niekoniecznie i w tej grupie jestem 😉 .

    1. Historia bez happy endu … Zawsze się zastanawiałam na tym czemu ludzie sami tak niszczą swoje życie ? Zespol Dżem już zawsze będzie mi się z tym kojarzył , choć ich muzyka faktycznie przetrwa każdy czas. Ja jednak zbyt mocno kocham życie , aby utożsamiać się z takimi ludźmi … To jak by nie mój świat.

      1. Ciężko stwierdzić, co pcha takich ludzi w używki. Stres, problemu, a może ciekawość. Historia Michała Giercuszkiewicza jest jednak słodko-gorzka. Na swój sposób się podniósł i żył tak jak chciał.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.